Po drodze, po bakłażanie

Piszę do Ciebie z dalekiej podróży. Zgubiłem już rachubę czasu. Kierownica uwiera coraz bardziej. Wczoraj rozeszła się plotka, że z przodu ruszyli. Wszyscy zapalili silniki, samochody dookoła wyły w oparach błękitnego dymu. Po godzinie wróciła rezygnacja; zapadła cisza. Podobno ktoś widział helikoptery z zaopatrzeniem.
Rankiem, rodzina z żółtego kombi urządziła śniadanie na dachu. Wyciągnęli maszynkę spirytusową i zaczęli smażyć jajecznicę. Skąd oni to wzięli… Dookoła rozszedł się zapach smażonego boczku, ludzie stali się niespokojni. Każdy odwracał głowę udawał, że patrzy w przeciwną stronę.
Przypomniały mi się posiłki w domu Nanny pod Reggio, zamarzyłem o pomidorach, o melanzane, o serze.
Czy nie upiekłabyś oberżyny na kolację?

Podstawą jest włoski czerwony sos. Sos nadaje smak całej potrawie i twierdzę – jest najważniejszą jej częscią. Problemem są pomidory bo te poza sezonem są niedobre – możesz kupić po prostu sos w słoiku Uncle Ben tradycyjny . Dodaj pół łyżeczki bazylii(swieża jest lepsza od suszonej) oraz przepraskowany ząbek czosnku.
Jeśli czujesz się na siłach możesz sama ugotować sos z pomidorow z puszki (koniecznie włoskich).

Robi sie tak:

W 2.5 litrowym rondelku rozgrzewasz 4 łyżki oliwy z oliwek na średnim ogniu. Dodajesz 1 cebulę pokrojoną w centymetrową kostkę i 4 ząbki czosnku pokrojone w cienkie plasterki – smażysz na złoto i miekko. Dodajesz pół marchewki startej na grubym tarku i 3 płaskie łyżki swieżego tymianku (lub 1 suszonego). Smażysz dodatkowe 5 minut.
Dodajesz całą zawartość puszki pomidorow (takiej większej 800-850g) i mieszając doprowadzasz do wrzenia, zmniejszasz ogien i gotujesz 30-40 minut. Sos powinien miec konsystencje grysiku. Doprawiasz solą, sokiem z cytryny (lub czerwonym winem) i cukrem – jako, ze różnie to z pomidorami bywa. Sos powinien byc kwaśny, nie słodki. Możesz użyć ręcznego miksera elektrycznego by go lepiej rozdrobnić. Sos wytrzyma w lodówce przez tydzień, a zamrożony nawet pół roku.

Teraz bakłażan parmigiana – generalnie robi się go jak kotlet schabowy (bez tłuczenia) i podaje z mozzarellą i sosem ale pieczenie w piekarniku zamiast smażenia jest według mnie lepsze – bakłażan jest delikatniejszy w smaku.

więc:

Rozgrzewasz piekarnik do 230° C. Kroisz bakłażan(użyj 2) na 6 plastrów – solisz i posypujesz pieprzem każdy plaster. Kładziesz na naoliwionej blasze i pieczesz 12 – 15 minut aż zbrązowieje na wierzchu. Przekładasz na talerz i pozwalasz wystygnąć.
Zmniejszasz temperature piekarnika do 175° C.
W naczyniu żaroodpornym układasz 4 największe plastry bakłażana, polewasz każdy z nich 4 łyżkami czerwonego sosu, posypujesz bazylią, następnie kładziesz po plastrze mozarelli (grubosci 1 centymetra) i posypujesz łyżeczką startego parmezanu. Na to kładziesz kolejny plasterek bakłażana, powtarzając czynności(sos, bazylia, ser, ser) – tak, że wychodza Ci 4 medaliony. Całość posypujesz grubo zmieloną bułką tartą – po niecalej łyżce na medalion. Pieczesz przez 20 minut, nieprzykryte aż ser się stopi i wierzch zbrązowieje.
Mogę nawet zjeść na zimno.

Ciągle w drodze z pracy do domu, wiecznie pomiędzy…

Reklamy

3 thoughts on “Po drodze, po bakłażanie

  1. Pingback: Sobotnie sprzątanie « Koszyczek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s