Pozostaje ugotować wołowe consommé

Czyli samą esencję wołowiny koloru bursztynowego (nie mylić z narodowym rosołem).  Do gara – 1,5 l wcześniej ugotowanego wywary cielęcego, do miksera – 2 lub 3 łodygi selera naciowego, jedna marchewkę, 3 szalotki – wszystko grubo grubo posiekane nożami obrotowymi i przyciskiem „pulse” . Do maszynki do mięsa – 25dag wołowego rumsztyku (bardzo chudego) – zmielić.  Do miski białka 4 jajek ubite lekko na pianę + pokruszone skorupki. Do wspomnianej miski z jajami i skorupkami wmieszaszujemy zmielone mięso, zawartość miksera, trochę grubej soli, ze 20 ziaren pieprzu grubo potłuczonych w moździeżu i ze 3 pomidory – te wyglądajace jak gruszki (nie napiszę San Marzano) z puszki, bo zima. Dobrze mieszamy i wlewamy do wywaru. Wywar podgrzewamy średnim ogniem cały czas mieszając… 20 minut? Chyba tak.

Po dwudziestu minutach zmniejszamy ogień i pozostawiamy garnek samemu sobie na 30-45 minut na wolnym ogniu. Powinna nam się utworzyć na wierzchu skorupa tzw.”raft”. Pokrywamy sitko potrójną gaza lub podwójną lnianą ścierką i cedzimy.

Powinniśmy otrzymać przeźroczysty płyn koloru bursztynowego bez jednego oka tłuszczu lub zanieczyszczenia jakiegokolwiek brzydkiego. Jeśli to nam się nie uda – cedzimy do skutku.  Kosztujemy i ewentualnie dosalamy.  Powinniśmy poczuć czystą wołowinę –  smak łąki  i pasących się krów, ostry pieprzem z echem lekko kwaśnych pomidorowych landrynek, otulony w jedwab.

Teraz tylko podgrzać pierogi i posiekać liście selera naciowego…

W międzyczasie odwiedźcie Dębicę !

Advertisements

6 thoughts on “Pozostaje ugotować wołowe consommé

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s