I myślę (zdarza się) – czy warto?

Skoro przez 4 lata nie udało mi się kupić jajka z żółtym żółtkiem, które smakowało jak jajko i nie śmierdziało jakimś dziwnym krajowym odorem… Właśnie zjadłem zwykłą jajecznicę na maśle, grzankę z dżemem (prawdziwym z owoców i bez cukru) na prawdziwym grzankowm chlebie jakiego Polacy nie znoszą  (bo guma). Przypomniałem sobie jak pięknie to wszystko może razem smakować jeśli dodac aromat dobrej kawy… A gdzie opcjonalny, nieoszukany boczek wędzony w dymie z drzewa jabłoni z pieprzem na wierzchu, chrupiący  …ący  …ący.

jaje

Po co pisać o rzeczach nieosiągalnych między Wisłą a Bałtykiem? Bo o bigosie nie potrafię, zabija mi poezję grającą w żołądku.

Krótkie przepisy Ciotki Gabrysi – Jajecznica z cukinią

Rozgrzej masło na teflonowej ciężkiej patelni na średnio-dużym ogniu. Dodaj startą na dużych oczkach cukinię i smaż mieszając ze trzy minuty; dodaj posiekany ząbek czosnku i mieszaj przez następną minutę aż wszystko zacznie pachnieć. Posól, popieprz do smaku i zmniejsz ogień. Roztrzep jajka w misce z mlekiem, solą i pieprzem; dodaj szczypiorek. Wlej na patelnię i usmaż jajecznicę do konsystencji jaką lubisz. Przełóż na talerz i połóż na wierzch kawałki awokado. Poczujesz się jak na wczasach i humor ci się poprawi.