Wino w środku tygodnia – Tamaral Roble 2007

Się zrobilo głośno o winach z hiszpańskiej apelacji Ribera del Duero ( Kastylia i León ) odkąd New York Times i jego miły recenzent winny  – pan Asimov – przeprowadził degustację i wyraził się bardzo pozytywnie, wręcz zbyt pozytywnie znając jego wstrzemięźliwość. Pomyśleliśmy – cza się napić. Ale jak cuś idzie za ocean to gdzie indziej nie ma, bo cena skacze w górę, a zasoby topnieją. Znaleźliśmy jednak w nieodwiedzanej piwnicy pewnego hotelu  i szczęśliwie popiliśmy nim dobre mięsko w sosie.

Rocznik robiony z 100% Tempranillo (następny już jest z innych gron), leżakowany przez pół roku w beczkach z francuskiego i amerykańskiego dębu – nie „przebeczkowane” czyli o przyjemnej kwasowości. Powinno być wypite rok wcześniej choć i tak nas zadowoliło. Lekko fioletowe w barwie, owoce itp. każdy wie, miły posmak ziemi i lukrecji. 13,5% prądu, 45 zł w detalu.

Po co to piszę nie wiem, wino jest już historią i za stare do picia i nieobecne w sklepach. Tamaral sprowadza Zasada, można kupić Crianze i Reserve.

odwiedźcie Dębicę

Wino na koniec tygodnia – Fontallada Brut Nature NV

Czyli bąbelki z hiszpańskiej Katalonii  – Cava pod gazem. Mieszanka winogron Xarelo, Parellada i Macabeo – wytrawna i mineralna z wyeksponowaną grejpfrutową goryczką i dobrą kwasowością. Mniej gazu niż w szampanie znaczy mniej bekania przy stole więc i mniej zabawy. Siostrzana Fontallada Brut jest bardziej owocowa i zbliżona do półwytrawności – co kto lubi. 11,5% prądu za niewiele ponad 30 zł wydaje się doskonałym stosunkiem jakości do ceny. Sprzedawca twierdzi,że specjalnie konfekcjonowana dla najlepszego sklepu winiarskiego w Hiszpanii – Villa Viniteca.

Odwiedźcie Dębicę

Wino na koniec tygodnia – 2005 Seis al Revés(odwróć szóstkę)

A dostaniesz 9. 6 i 9 – wino z podtekstem seksualnym?  Czerwone jak serce, aromat łóżka(szlachetne drewno, lukrecja i borówkowo – jeżynowe potpourri . Jedwabiście bez kwasowości, goryczka mieszana ze smakiem zielonych winogron. Krótki i szybki finisz. Seksualne wino.

Tak jak pierwsze z serii – hiszpańskie, Vino de la Tierra(trochę gorzej niż apelacja) Ribera del Queiles czyli wino znalezione w Saragossie czyli na rozdrożach Navarry, a dokładnie z cipłych ziem doliny rzeki Queiles. Droższe, prądowo rownie mocne – ponad 14%, Tempranillo z dodatkiem Merlot w stylu kalifornijskim. Do pieczonych mięs, dojrzałych serów, zimowych wieczorów.

Wino na koniec tygodnia – 2006 Tres al Cuadrado

Czyli „Trzy do kwadratu” a to  z powodu że istnieje jeszcze lepsze „6” i najlepsze „9”, którymi zajmiemy się później. W sumie 3 do kwadratu daje dziewięć.

Hiszpańskie, Vino de la Tierra(trochę gorzej niż apelacja) Ribera del Queiles czyli wino znalezione w Saragossie czyli na rozdrożach Navarry. Mieszanka Tempranillo, Garnacha i Merlot – leżakowaniu ponad rok w beczkach z dębu amerykańskiego i francuskiego zawdzięcza owocowość na podniebieniu i balsamiczny dotyk na języku. Piękna czerwono-wiśniowa barwa, średni finisz, trochę przypraw w oddali. Owoce trzymane w ryzach przez mineralny posmak. 14% prądu prawie niewyczuwalne, cena 45 zł bliska cenie w kraju pochodzenia. Odkorkowywać i pić. My popijaliśmy meksykańskie chrupiące carnitas z ryżem i czarną fasolą – połączenie niebiańskie.

Czy wspomniałem o doskonałym projekcie butelki?

Wino na koniec tygodnia – 2009 Collado

Było na „Wypijmy” ale ponieważ pojawiło się znowu w sprzedaży, cena niska, a że doskonałe wino obiadowe, oceniane wysoko wśród win z dolnej półki (przewodnik PENIN ) – powtarzamy tutaj bo kupiliśmy dużo i ciągle pijemy:

Czarne owoce(jeżyny), ciemny kolor, bardzo miła kwasowość. Nie rzuca w podniebienie młodością, udaje starszaka. Samkowało koncertowo do pieczeni wołowej nadziewanej wędzonym cheddarem.

25 zł, 13,5% prądu, miesznaka Garnacha i Tempranillo z Katalonii. Kto chce niech eksperymentuje – doda 1/5 objętości wody – wino zmniejszy zawrtość alkoholu i będzie bardziej owocowo aromatyczne – z jedzeniowgo stanie się konwersacyjne.

Wino na koniec tygodnia – 2009 Zeta

Viura(Macabeo) pomieszane z Chardonnay w stylu amerykańskim. Pełne, masłowe, melonowo-brzoskwiniowe. Podwójna fermentacja(malolactic fermentation) jak nic. Dla miłosników tego typu wina, lubiącym kwasową mineralnosć nie trzymanego w dębowych beczkach wina(unoaked), odradzam.

Dobre do kurczaka, białych sosów, majonezu. Ryby zostawiłbym w spokoju. 12,5% za 35 Zeta prosto z hiszpańskiej Navarry znaczy ze stolycy.

Wino na koniec tygodnia – Matsu El Picaro 2009

„Otóż, moi kochani, dawno temu, w Hiszpanii

był sobie młody byczek imieniem FERNANDO.

Inne młode byki, jego rówieśniki

skakały po łące, bodły się rogami,

brykały całą bandą,

ale nie Fernando.

Fernando lubił spokój.

Lubił wąchać kwiatki: stokrotki i bławatki.

W ciche wieczory letnie chadzał pod drzewo stuletnie

i w jego cieniu siadywał.

I wąchał polne kwiatki:

stokrotki i bławatki.”

Początek wiersza Munro Leafa powinien wystarczyć za całą recenzję ale… Chcielibyśmy byczka Fernando, który wrócił z corridy pod swoje stuletnie drzewo, chcielibyśmy by wino poleżało 2 lata w piwniczce.  100% Tempranillo więc i kwasowość pewnie poniżej 4pH, prawie niewyczuwalna. Gładkie, pełne w ustach, z uśmiechem, potrzebuje napowietrzenia w karafce – do godziny przed. O dziwo z regionu (jakże by inaczej) Toro, z winnicy biodynamicznej, aczkolwiek filtrowane. Wino wywołało spory przy stole – strona prawa zachwalała gorzkie solone migdały w bukiecie, strona lewa skórę, meksykańskie papryki i lukrecjowy kogel mogel w oddali. Wszystko to pewnie z powodu sosu – bo piliśmy do pieczonej mamusi Fernanda – a sos skomplikowany smakowo bo redukowany z jus pieczeniowego z winem, fenkułem, tymiankiem i wywarem z suszonych grzybów. Wino uzupełniało posilek perfekcyjnie.

Matsu El Picaro 2009, 100% Tempranillo, 14,5% prądu, biodynamiczne, DO Toro – doskonałe na jesień i do jesiennego jedzenia –  za 39 zł do kupienia TUTAJ.

butelki projektowane przez Moruba }