Minestra? Si! – di Cavolfiore

Zupa dla Pani Joe w nawiązaniu…

Kalafiorowe pole rośnie wokół mnie

W dużym garnku rozgrzej 3 łyżki oliwy, dodaj kalafior (umyty i pocięty na pojedyncze kwiatuszki).

W kalafiorowym polu jak warzywo tkwię

Smaż aż zacznie mięknąć i brązowieć.

Łyżką na dół zakopany niczym struś

Dodaj pokrojoną średnią czerwoną cebulę, cienkie plasterki 4 ząbków czosnku, 2 liście laurowe i ździebko pokruszonej ostrej papryki.

Chcesz mnie spotkać – łyżkę obok w ziemię wpuść

mieszając, pogotuj kolejne 5-8 minut.

Wszystko się może smażyć

Wszystko się może smażyć

Kalafiorowe o ogrodzie miewam sny

Dodaj 4 szklanki/1litr bulionu z kury i pół puszki przecieru pomidorowego

W kalafiorowym stanie jest najlepiej mi

dobrze wymieszaj i gotuj na wolnym ogniu aż kalafior będzie miękki.
Dodaj tyle wody ile wygotowało się w międzyczasie, dodaj soli i pieprzu do smaku i zagotuj.

W zupie leżę – dołem głowa, górą nać

Dodaj pół opakowania makaronu (małe kolanka) i gotuj 2 minuty dłużej niż zaleca przepis na opakowaniu. Wyłącz ogień, dopraw i ewentualnie dolej wody – zupa jednak powinna być gęsta.

– Kto mi powie: co się jeszcze może stać ?

Podawaj posypaną twardym włoskim serem (Parmezan, Grana Padano)

Wszystko się może smażyć?
Wszystko się może smażyć?
Wszystko się może smażyć?
Wszystko się może smażyć?

Romek Samolot w połowie –  

reszta Lady Pank

 

Odwiedźcie Dębicę !

Kapuśniak z fasoli

Nadejszła chwila zup i gulaszy, półroczna chwila zwana zimą. Ubieramy się ciepło, chowamy ręce do kieszeni, a nosy pod szaliki. Grzejemy się przy ogniu, zajadamy ciężkie i gorące zupy i wypatrujemy wiosny. Bardziej szaleni podgrzewaja piwo i wino.  Czas na zupę najwyższy. W planach był gulasz z King Konga ale miejscowy rzeźnik odradzał mięso jako nie do końca pozbawione częsci samolotowych i włosów blondynki.

Pozostała więc zupa, a do zupy:

  • 1 szklanka małej białej fasoli namoczona przez noc i ugotowana na miękko w dużej ilości wody. Odcedzonej.
  • 1/4 szklanki oliwy z oliwek
  • 2 średnie cebule pokrojone w grubą kostkę
  • 2 pory (cześci jasnozielone i białe) dobrze wypłukane i cieńko pokrojone
  • 2 marchewki pokrojone w centymetrową kostkę
  • 2 łodygi selera naciowego grubo pokrojone
  • 2 ziemniaki – znów gruba kostka
  • 2 zabki czosnku pokrojone w cienkie plasterki
  • 2 łodygi tymianku
  • 1 łodyga rozmarynu
  • 1 liść laurowy
  • 1/2 gówki małej białej kapusty pokrajanej tak sobie
  • 3 łyżki przecieru pomidorowego
  • Do przyprawienia: sól, pieprz, ostry sos(tabasco), sos sojowy, sok z cytryny

Gotujemy fasolę aż będzie miętka. 45 minut gotowania mamy jak w banku.
W międzyczasie w dużym (8L) garnku rozgrzewamy oliwę na średnim ogniu. Dodajemy cebulę, pory, marchewkę, seler, ziemniaki, czosnek i zioła. Gotujemy mieszając od czasu do czasu pozwalając jarzynom zmiętknąć deczko. Dodajęmy kapustę i gotujemy mieszając od czasu do czasu by jarzyny zmiętkły bardziej niż deczko. Solimy i pieprz… dodajemy pieprzu.
Po pieprzu przychodzi czas na przecier pomidorowy. Rozprowadzamy go równo za pomocą mieszania. Zmniejszamy ogień i gotujemy z…. yyyyy… yyyy… 10 minut.
Odcedzamy fasolę i dodajemy ją do reszty jarzyn (mieszu-mieszu), całość zalewamy zimną wodą tak by przykryć wszystko 5 centymetrową warstwą HdwaO. Doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień, przykrywamy i gotujemy na małym ogniu 45 min, do 1 godz.

Zupa będzie bardzo gęsta – idealna na zimę. W lecie dodajemy więcej wody i podajemy zupę dużo rzadszą.
Z czym podajemy?
Z chlebem natartym czosnkiem i upieczonym w piekarniku i serem (pamezan lub grana padano) startym wprost do talerza.

Odwiedźcie Dębicę

Zupa nie chcę mię się

Miałem napisać o prostej zupie kalafiorowej, kremowanej oczywiście, ale mnie lenistwo ogarnęło i mię się nie chce. No bo co to za sztuka posiekać średnią cebulę, dużego ziemniaka i małego kalafiora pokroić na cienkie plasterki, wrzucić wszystko do grubego zupnego garnka z gorącą oliwą, spocić przez 10 minut pod przykryciem. Dodać odrobinę kurkumy dla koloru, soli, białego pieprzu dla smaku, pół szklanki białego wytrawnego gronowego wina i trochę startej gałki moszkatołowej dla aromatu. Pomieszać z 5 minut, zalać dwoma szklankami wywaru z ptaszka i pogotować aż jarzyny będą bardzo miękkie. Ręcznym blenderem zrobić krem, dolać 30% śmietanki z kartonu, pogotować jeszcze 5 minut, doprawić do smaku i rozlać do talerzy z kupnym groszkiem ptysiowym i szczypiorkiem. No i napisałem, a tak mi się nie chciało.

Czym popić? Jutro.

Zdjęcie tygodnia – Zupa Albondigas

…z serową quesadillą (domowe tortille) + kolendra nasza powszednia. Przepis na zupę na prawym marginesie.

Przepis tutaj: https://romeksamolot.wordpress.com/2009/05/28/sredniokrotkie-przepisy-ciotki-gabrysi-zupa-albondigas/ lub na prawym marginesie.

Niedzielny obiad

…wyjątkowo na życzenie pani P., a własciwie zupa, do tego plebejska.

Ziemniaczano-porowa i prosta w dodatku. 4 małe ziemniaki, 3 białe części porów, jedna cebula i jeden ząbek czosnku. Wszystko kroimy, podsmażamy na oliwie z 10 minut; dodajemy 2 szklanki wywaru z ptaka lub bulionu z jarzyn i gotujemy aż jarzyny zmiękną. Miksujemy na krem za pomocą ręcznego miksera i dodajemy 30% śmietankę(50 – 70 ml) – gotujemy jeszcze 5 minut – jeśli zupa jest za gęsta dodajemy odrobinę wody. Solimy i pieprzymy białym pieprzem do smaku. Podajemy z grzankami albo ostrym cheddarem, albo bardzo dobrą oliwą np. estragonową i chlebem – maczając go i mlaskając, krusząc dookoła…

Krem z kurek – zupny przepis

Wszyscy chodzą do lasu na grzyby. Chciałem i ja ze Staszkiem ale w lesie mokro, błoto, drzewa szumią zagłuszając muzykę w słuchawkach. Dzikie bestie czają się za każdym rogiem kwadratowych drzew hodowanych na kanciaste meble. Poszycie kłuje, a Staszek zbiera tylko ładne grzyby – najchętniej czerwone w białe kropki. Boże krówki mu przypominają –  twierdzi. Esteta. Wsiedliśmy więc w taksówkę i nakupiliśmy grzybów w sklepie, jasnym, suchym, przyjaznym. Staszek podglądał wydekoltowane nastolatki pomiędzy półkami, ja wybierałem kurki (po sezonie możesz użyć suszonych kurek lub kupić malutkie, bielutkie pieczarki). Po powrocie zabraliśmy się za zupę.

Czary-mary:

W garnku rozgrzej 2 łyżki oliwy z oliwek, dodaj pokrojoną małą cebulę, 2 ząbki drobno posiekanego czosnku i 250 gr. kurek(wybieraj małe lub pokrój duże). Zamieszaj by wymieszać. Gotuj aż cebula się zeszkli. Oprósz 1 łyżką mąki – im więcej mąki tym zupa będzie gęstsza. Po pół minuty zalej jednym chlustem( 1 chlust = ok.50 ml.) białego wytrawnego wina i 3 szklankami wywaru z drobiu lub jeśli jesteś jaroszem, wywarem z jarzyn. Dodaj listek laurowy i odrobinę tymianku – jeśli masz – świeżego.  Zamieszaj by wymieszać. Gotuj na wolnym ogniu 30 minut. Opcjonalnie możesz dodać malutki makaron, nie więcej jednak niż niewielką garsć na 10 minut przed końcem. Dodaj pół szklanki 30% słodkiej śmietanki. Zamieszaj by wymieszać. Gotuj jeszcze z 5 minut. Dopraw solą i pieprzem do smaku i zamieszaj by wymieszać. Podawaj zupę posypaną zielona pietruszką lub szczypiorkiem.

PS. Kiedyś poświęcimy osobny wpis robieniu domowego wywaru i powiemy czym się różni od rosołu narodowego.

PPS. Staszek i tak narzekał, że grzyby nie mają białych kropeczek.